Trochę muzyki...

sobota, 31 grudnia 2011

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!


Niech Nowy Rok przyniesie zdrowie, radość, pomyślność i spełnienie wszystkich marzeń, a gdy już się one spełnią, niech dorzuci garść nowych, bo tylko one nadają życiu sens.
Kochani dużo dobrej muzyki i filmów Wam życzę!!!!!

 
Szampańskiej zabawy sylwestrowej!!!!

środa, 28 grudnia 2011

Doris Day Joins Marines i Doris Day Sparks Korea Gift List

video


 




 
 
I trochę zdjęć z marynarzami, oraz ich honorową przewodniczącą. Natomiast na drugim filmiku tak cudownie DD salutuje i puszcza oko Bezcenne!!!!

środa, 21 grudnia 2011

"Samotna wśród tłumu"


Taka trochę smutno-jesienna piosenka... No, ale miałam tu wrzucać też piosenki mojego autorstwa, tak też pozwoliłam sobie umieścić klip, który zresztą zrobiłam.  Może kiedyś napiszę jakąś pastorałkę, kto wie... Utwór z moim tekstem śpiewa i gra kompozytorka Monika Załoga.ze Szczecina.

Samotna w śród tłumu


Spaceruję alejkami,
całkiem sama właśnie dziś.
Deszcz rozmywa ulic granit,
powiedziałeś muszę iść.
Ja zostałam i wciąż czekam,
może wrócisz, kto to wie…
Jak korale łzy nawlekam,
żal rozpaczy dopadł mnie.

Sama, choć ludzi tłum,
sama, choć gwar i szum,
sama, bo tak już jest,
kolejny płynie dzień.

Bez Ciebie  jestem cieniem,
Bezbarwnym, niepozornym tłem.
I nieistotnym wspomnieniem,
Zrozumiałam wszystko, już wiem.
Jesień nie rozumie mych słów,
Rzucanych głośno na wiatr.
Chciałam zobaczyć Cię znów,
Nim poszybuję jak ptak.

Sama, choć ludzi tłum,
sama, choć gwar i szum.
sama, bo tak już jest,
kolejny płynie dzień.
Sama, sama, sama...


Jak szybko mija czas,
Gdy nie ma już nas, nie ma nas…

wtorek, 20 grudnia 2011

Życzenia



Niech Boże Narodzenie zamiast okresem zakupowego szaleństwa,
stanie się czasem odpoczynku i wzajemnej miłości,
a spędzone wspólnie z rodziną godziny najważniejszym prezentem.
Wesołych Świąt!  







Gif z filmu  "On Moonlight Bay" (1951)
Ps: Klip mojego autorstwa do piosenki śpiewanej przez Doris "Let It Snow! Let It Snow! Let It Snow!". Nawiasem mówiąc, to trochę śniegu by się przydało.

"Blog Roku"

Postanowiłam zgłosić swojego bloga do konkursu "Blog Roku". Impuls, no nie wiem... Pomyślałam sobie, że dzięki temu może zwiększę swoją popularność... A przede wszystkim przybliżę młodym ludziom, którzy słuchają popowej sieczko papki, jaką karmią nas radio i telewizja (nie generalizuję, ale z pewnością nie jest to w większości muzyka, jaką umieszczam na blogu) troszeczkę inną muzykę. Muzykę pewnie im zupełnie nie znaną... Pokażę artystów, którzy mieli, lub nadal mają, coś do powiedzenia, wyśpiewania. Artystów o wielkim kunszcie wokalnym, osobowości, charyzmie. Sama zaliczam się jeszcze do młodych ludzi, jestem przed czterdziestką, ale zdecydowanie wolę, co zresztą widać na moim blogu  utwory, których próżno szukać w naszych komercyjnych radiach, albo już dawno zostały zapomniane (nie są na topie), a nawet napisała bym, po prostu nie odkryte. Ja zresztą też powoli odkrywam różnych artystów i różne niesamowite dźwięki, aż sama się sobie dziwię, że niektórzy piosenkarze byli mi do niedawana nie znani... Jakie cudowne jest odkrywanie magii i piękna:) A tym słuchaczom trochę starszym pozwolę odkurzyć może jakieś przyjemne wspomnienia, przypomnieć chwile, które minęły...
Nie chodzi mi o konkurs, ale zawsze to miło, jak się zdobywa jakieś miejsce, a najmilej jak się wygra. Tak też bardzo nieśmiało proszę o wasze głosy, trzeba będzie wysłać SMS Blog Roku.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Kolejny bardzo fajny wywiad z DD❤

Bardzo fajny wywiad z Doris przeprowadził Jeremy Kinser za pośrednictwem poczty elektronicznej. Naprawdę super i oczywiście komentarze fanów DD bardzo miłe. Przyjemnie poczytać:) Tyle ciepła, wrażliwości, mądrości i radości jest w Doris

 

niedziela, 18 grudnia 2011

Cesária Évora...

Wniosła do serc spokój bardzo fajnie napisany artykuł. Może Cesária Évora nie była piękną kobietą, ale z pewnością miała piękną duszę... Tak szybko odeszła artystka, która cudownie śpiewała o smutku, bólu, o miłości... A teraz Cesária jest tam, gdzie "spokojny i jasny brzeg".

 Cesaria Evora feat. Kayah "Embarcacao"



 Polskie tłumaczenie tekstu znalezione w internecie:

Nie tylko cierpienie jest na świecie,
Ale jak można uwierzyć w szczęście,
Patrząc w te smutne oczy,
Które tak samotnie toną we łzach?
Na statku naszego losu
Chcemy dobrego sternika,
Co zdąży na czas opuścić żagle przed burzą
I wyrwie nas z głodnych objęć fal rozpaczy.
Pewnie upragniony ląd w oddali
Będzie jak zwykle złamaną obietnicą,
Bo marzenia rodzą się w porcie iluzji,
A coś z niego ciągle wypędza nas w morze.
Nasza przyszłość to nieznany kurs,
Ale ty, wietrze, wiej w żagle
I kieruj naszym statkiem w stronę horyzontu.
Tam, gdzie spokojny i jasny brzeg,
Chociaż go jeszcze nie widać.

czwartek, 15 grudnia 2011

Magia mnie ogarnia w tej przedświątecznej bieganinie



A ta cała magia ogarnęła mnie za sprawą cudownej płyty Doris "Personal Christmas Collection". Chyba nikt tak pięknie nie śpiewa świątecznych standardów jak Doris... Wzruszam się zawsze kiedy jej słucham, a już przy tej płycie szczególnie To jest tak wielka kultura śpiewania, piękne frazowanie, cieniowanie głosem. Jak zawsze cudowne piano i forte, bez zbędnych ozdobników Wiem, wiem, że mogę być troszkę nieobiektywna i ktoś może się ze mną nie zgodzić... No, ale Doris jest ze starej szkoły, bo kiedyś artysta, wokalista żeby zaistnieć w przemyśle muzycznym musiał umieć śpiewać. A dziś wystarczy dobry realizator dźwięku, który wyczyści co trzeba i będzie ok.

Klipy mojego autorstwa:)

Nominacja Meryl

MERYL OTRZYMAŁA 25 NOMINACJĘ DO ZŁOTEGO GLOBU!!!


Meryl Streep: 'Iron Lady' Photo Call  -kilka fajnych zdjęć Meryl z 14 listopada w Londynie.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Staram się całe życie

http://film.onet.pl/wiadomosci/publikacje/artykuly/staram-sie-cale-zycie,1,4959991,wiadomosc.html ten artykuł o Meryl znowu na onet.pl poprawił mi humor. Wszyscy wiemy, że Meryl Streep jest geniuszem aktorstwa!


Oczywiście teraz jest dużo szumu, bo zbliża się premiera najnowszego filmu z Meryl w roli głównej. Film będzie mieć premierę 16 grudnia. Meryl tym razem wcieli się w postać Margaret Thatcher."The Iron Lady" oficjalny trailer filmu. Już się nie mogę doczekać, by zobaczyć Meryl na dużym ekranie!

Artykuł

W ostatnia sobotę pisałam o piątkowym artykule, który mnie zdenerwował. Jak łatwo się domyśleć artykuł dotyczył Doris. Ten sam artykuł dziś można było przeczytać na portalu onet.pl  onet.muzyka Znowu popsuł mi się humor, choć moja przyjaciółka stwierdziła, że artykuł jest pozytywny... No może dla niej jest, dla mnie nie, szczególnie jego, niektóre fragmenty...  No nic, ale internauci nie zawiedli, choć były i komentarze nie na temat, był też mój obszerny wywód... Kilka tych, które mi się bardzo spodobały, wklejam tu i mam nadzieję, że ich autorzy się nie obrażą...

"Filmy w których grała mają klimat, nawet jeśli wydają się infantylne to jest w nich coś ujmującego i często radosnego. Dziś w filmie ginie 100 osób, gwałcą główną bohaterkę, albo uprawiają pseudo porno okraszone jakimiś tekstami i nazywają to sztuką.
Wiem co śpiewała Doris i wiem kim jest ale nie znam twórczości ani współczesnych artystów bo są trywialni i sztuczni. Doda jest dal mnie fotomodelką, GAGA- kreatorem mody dla nawiedzonych, cała reszta w tym stylu. Starsi artyści musieli coś stworzyć by istnieć współcześni (kobiety) zdzierają kiecki i jazda :-("
asd

 "Przyjemnie jest przeczytać o tak wspaniałym "comebacku" wspaniałej i ślicznej kiedyś aktorki i piosenkarki, dziś z pewnością dostojnej Starszej Pani - jednej z moich ulubionych. Jej śpiew i wykonanie to tak wspaniała lekcja dykcji śpiewanego języka angielskiego jest charakterystyczna dla TAMTEGO WSPANIAŁEGO POKOLENIA AKTORÓW I PIOSENKARZY iż można by z treści piosenek - jej szczególnie - pisać dyktando w trakcie wykonywania utworu. Dzisiejsze wycia i zwulgaryzowany sposób wysławiania się w tym jerzyku budzi odrazę. W Jej przypadku to coś wspaniałego a jakie piękne wspomnienia przywołuje z niepamięci że z łza się oku kręci." Rozmarzony

 "Nasza kochana telewizjo publiczna TVP I lub TVP II w związku ze zbliżającymi się Świętami poproszę o kilka filmów z Doris Day. Dziękuje z góry! aha i pragnę zaznaczyć , ze place regularnie abonament."  telewidzka

" Proszę zmienić ten tytuł! Jacy wszyscy? Proszę nie przypisywać swojej niewiedzy "wszystkim". To tylko o autorze źle świadczy. Doskonale ją pamiętam i wciąż szukam wzmianek o cudownej, roześmianej, ciepłej dziewczynie z pogodnych, optymistycznych filmów, pełnych śmiesznych gagów i błyskotliwych dialogów. Tam nikt nie musiał używać wulgaryzmów ani przekleństw, żeby zwrócić na siebie uwagę. Czego serdecznie życzę pisarzom współczesnych scenariuszy!"  kajka

" Bardzo żałuję, że nie ma już p. Kałużyńskiego, on pamiętałby o takich filmach i ich widzach. Doris Day zawsze zachwycała mnie cudownym uśmiechem, radością, prawdziwym (niewypracowanym) wdziękiem. Przemiła osoba, przemiły głos, wspaniała zarówno w kapitalnych komediach telefon towarzyski, Powiew luksusu), jak i w sensacyjnym Człowieku... Chętnie zobaczyłabym wszystkie jej filmy. Tak często nie ma nic godnego uwagi w naszej telewizji!" fanka Doris

Na  koniec piosenka z najnowszego albumu DD "My Heart" "Ohio"

 

sobota, 10 grudnia 2011

Doris Day & Gene Nelson in "Somebody Loves Me"




Mamusiu ja też chcę tak tańczyć i śpiewać:)
Artykuł poniżej pochodzi  stad: kultura.newsweek.pl  i nie podoba mi się! Wczoraj miałam popsuty humor, jest parę rzeczy, które mnie wręcz rozwścieczyły, aż mi się chciało krzyczeć! Nawet nie chce mi się tego komentować i tylko wklejam to coś...


Doris Day, drugie życie dziewicy



Na listy przebojów powróciła Doris Day, piosenkarka, którą uważano za obciachową już wtedy, gdy młodzi byli dzisiejsi 60-latkowie.


 Bohater najnowszej powieści Stephena Kinga „Dallas ’63” dowiaduje się, że w barze jego przyjaciela znajduje się przejście umożliwiające podróż w czasie. Konkretnie: do roku 1958. Na prośbę umierającego właściciela baru odbywa tę podróż: może dzięki niej uda mu się zmienić bieg historii i ocalić prezydenta Kennedy’ego. Podróż w czasie to częsty chwyt w powieściach i filmach. Rzadziej zdarza się w rzeczywistości. Jednak właśnie trafiła się okazja, by zasmakować przynajmniej jej namiastki. Za sprawą Doris Day. 87-letnia dziś amerykańska piosenkarka i aktorka wydała pierwszą od ponad 20 lat nową płytę. „My Heart” trafiło natychmiast do pierwszej dziesiątki brytyjskich bestsellerów muzycznych. A Doris Day stała się dzięki temu najstarszą artystką w dziejach branży, której album znalazł się na liście najlepiej sprzedawanych płyt z niepublikowanym materiałem.

Dziewczyna przedwojenna


Zabrzmi to bardzo nietaktownie, ale kiedy mówiłem znajomym o tej płycie, najczęstszą reakcją było: „Myślałem, że ona dawno umarła”. Doris Day bowiem jest postacią z dawno minionej epoki. Aby to sobie uświadomić, wystarczy kilka faktów.


Doris Mary Ann von Kappelhoff początkowo kształciła się na tancerkę. Jej nadzieje na karierę w tej branży zostały jednak unicestwione przez wypadek samochodowy, w którym doznała urazu nóg. Było to, drodzy państwo, w roku... 1937! John Lennon czy Bob Dylan nie byli jeszcze nawet w planach swych rodziców.


Nie było ich też na świecie w 1939 roku, gdy młoda artystka zaczęła karierę piosenkarską i – od tytułu pierwszej piosenki „Day After Day” – przyjęła estradowy pseudonim. Koncertowała z big-bandami, występowała w radiu (były to czasy przedtelewizyjne), a w 1942 roku urodziła jedynego syna. Zmarły w 2004 roku Terry Melcher, który jeszcze w tej historii powróci, był więc rówieśnikiem pierwszego pokolenia muzyków rockowych i (może niestety) przyjacielem wielu z nich.
 A najlepsze lata Doris Day szybko nadchodziły. W 1945 roku nagrała z orkiestrą Lesa Browna „Sentimental Journey”, swój pierwszy numer jeden na listach przebojów w USA. I coś znacznie więcej: nagranie piosenki zbiegło się z zakończeniem II wojny światowej. Utwór został nieformalnym hymnem amerykańskich żołnierzy wracających z Europy. Ot, coś jak u nas „Czerwone maki na Monte Cassino”.


W ciągu następnych lat wyśpiewywała przebój za przebojem. I rozpoczęła karierę filmową. W 1950 roku wygrała plebiscyt na ulubioną gwiazdę żołnierzy amerykańskich walczących w Korei. Trzy lata później tytułowa rola w klasycznym westernie „Calamity Jane” przyniosła jej Oscara za najlepsze wykonanie filmowej piosenki. Wizerunkiem słodkiej i niewinnej dziewczyny z sąsiedztwa rozkochała w sobie ówczesną konserwatywną Amerykę. Dostawała coraz bardziej prestiżowe role, partnerowali jej gwiazdorzy wielkich czasów Hollywood. Frank Sinatra, Clark Gable, Cary Grant. Parokrotnie – popularny w tamtych latach niejaki Ronald Reagan. No i Rock Hudson. Czołowy amant ukrywał homoseksualizm, niszczący go w tamtych czasach wizerunkowo. W ramach kamuflażu Hudson i zaprzyjaźniona z nim Day rozpuścili plotki o łączącym ich romansie, w rezultacie prawda o jego upodobaniach wyszła na jaw dopiero w latach 80.



Być może za apogeum kariery artystycznej Doris Day należy uznać rok 1956. Zagrała wówczas w „Człowieku, który wiedział za dużo” u samego Alfreda Hitchcocka. Kaprysiła na współpracę z ikoną kina, narzekała, że Hitchcock nie udziela jej żadnych wskazówek (reżyser oświadczył później, że nie odzywał się, bo był w pełni zadowolony z jej gry). Szczególnie zaś nie podobała się jej piosenka, którą miała zaśpiewać w filmie. Zmuszona do nagrania, miała powiedzieć, że nazajutrz po premierze wszyscy o tej piosence zapomną. A to była „Que sera, sera”, jedyny bodaj ślad obecności Doris Day w popkulturze rozpoznawalny przez ludzi urodzonych długo po jej najlepszych latach. Wkrótce wszystko zaczęło się sypać. O tym, że nowa płyta Doris Day zabiera nas w podróż w odległą przeszłość, może nawet bardziej niż daty jej największych sukcesów przekonują okoliczności jej katastrofy artystycznej. Konserwatywna dziewczyna z sąsiedztwa została zmieciona ze sceny przez muzykę rockową i przemiany obyczajowe lat 60., określane w uproszczeniu jako: 

  Słodka idiotka


W 1958 roku jej piosenka „Everybody Loves a Lover” trafiła do pierwszej dziesiątki listy przebojów. Po raz ostatni. Doris Day nie miała jeszcze powodów do zmartwień: przed nią wciąż było kilka filmowych hitów (m.in. „Nie jedzcie stokrotek”). Ale ostatnim kasowym filmem, w którym zagrała, były „Kosmiczne przygody Jennifer” z 1966 roku. Co więcej, jej wizerunek filmowy stał się symbolem obciachu i przedmiotem szyderstw. Słodka dziewczyna z sąsiedztwa zaczęła być postrzegana jako słodka idiotka; ironicznie nazywano ją „najstarszą dziewicą na świecie”. Miałaby jeszcze szansę to wszystko odwrócić, gdyby posłuchała Dylana śpiewającego, że „times they are a changin’”, i lepiej rozumiała nadchodzące zmiany. Propozycję zagrania kolejnej roli odrzuciła, uznając film za niemoralny. Rolę pani Robinson przyjęła Anne Bancroft, a film „Absolwent” znalazł się na sztandarach młodego pokolenia i do dziś ma status kultowego. Decyzja Doris Day była więc być może najgłupszym odrzuceniem roli w dziejach kina. Wprawdzie jej dawny partner z planu, Ronald Reagan, dwadzieścia kilka lat wcześniej odrzucił rolę w „Casablance” (tę, którą zagrał Humphrey Bogart), ale przynajmniej został później prezydentem Stanów Zjednoczonych.
A Doris Day wiodło się coraz gorzej. W 1968 roku zmarł jej trzeci mąż Marty Melcher. Żałobę artystki pogłębiał fakt, że Melcher senior był również jej menedżerem. I bez jej wiedzy podpisał kontrakt na telewizyjny show, który Day – choć bardzo nie lubiła telewizji – musiała przez pięć lat prowadzić, aż wreszcie stracił oglądalność. Co gorsza, okazało się, że nieboszczyk wraz z Jerome’em Rosenthalem (prawnikiem reprezentującym aktorkę od lat 40.) zdefraudowali jej pieniądze. Nie narzekajcie na polskie sądy! Doris Day procesowała się z Rosenthalem przez 20 lat. A zasądzana w kolejnych instancjach suma odszkodowania to rosła (w pewnym momencie przekraczała 20 milionów dolarów i była największą zasądzoną kiedykolwiek w procesie cywilnym), to spadała – ostatecznie stanęło bodaj na 6 milionach. Zapewne Doris martwiła się również o jedynego syna – Terry’ego Melchera. Był wprawdzie w latach 60. człowiekiem sukcesu, producentem muzycznym współpracującym z amerykańskimi gwiazdami: The Beach Boys, The Mamas and the Papas i The Byrds. Nagrane przez niego z tym ostatnim zespołem covery piosenek Dylana „Mr. Tambourine Man” i Pete Seegera „Turn, Turn, Turn” (z tekstem zaczerpniętym z biblijnej Księgi Eklezjasty) nie tylko stały się wielkimi przebojami, lecz także uznano je umownie za początek folk rocka, nowego nurtu w muzyce pop, który pod koniec lat 60. stał się niezwykle popularny.



Niebezpieczne związki


Niestety, w paśmie sukcesów pojawił się cień, który zaciążył nad późniejszym życiem Melchera. Otóż w 1968 roku zgłosił się do niego pewien początkujący muzyk zaprotegowany przez Beach Boysów. A Melcher po wysłuchaniu jego piosenek, spławił go. Był to Charles Manson, który boleśnie odczuł to niepowodzenie. Wraz ze swoją ekipą odwiedził dom, z którego producent właśnie się wyprowadził. Dom ów wynajął Roman Polański z ciężarną żoną, a co było dalej, wszyscy wiedzą. Wedle jednej z wersji ludzie Mansona chcieli dopaść Melchera; nie spotkawszy go jednak – zabili wszystkich, którzy byli pod ręką. Wedle wersji drugiej – wiedzieli, że producent zmienił adres; przez okrutne morderstwo chcieli dać mu sygnał, że nie zazna spokoju.


Częściowo cel osiągnęli: Melcher już nigdy nie osiągnął spektakularnych sukcesów. Podobnie jak matka, która podupadłą karierę spychała na coraz dalszy plan, a zajmowała się procesowaniem z Rosenthalem i opieką nad zwierzętami. Tu – z sukcesem: zbudowała w USA fundamenty ruchu na rzecz praw zwierząt. Dlaczego teraz powróciła jako artystka? Pytanie jest nieprecyzyjnie postawione, bo i nieprecyzyjne jest określenie „My Heart” jako nowej płyty. Owszem, zawiera piosenki nigdy niepublikowane (m.in. covery przebojów Joe Cockera, The Beach Boys i Lovin’ Spoonful). Jednak niektóre nagrania powstały kilkadziesiąt lat temu, wszystkie zaś – przed śmiercią syna w 2004 roku. Właściwe pytanie brzmi więc: dlaczego koncern płytowy zdecydował się opublikować ten materiał, zakładając słusznie, że odniesie kasowy sukces, mimo że nawet dla pokolenia dzisiejszych 60-latków Doris Day jest postacią prehistoryczną? Prawdopodobnie z tych samych powodów, dla których Stephen King cofnął swego bohatera do roku 1958. Ameryka tęskni do czasów, które zacierają się w pamięci, więc łatwo zamienić je w arkadyjski mit. Czasów, gdy słabo rozumiano słowa „kryzys” i „terroryzm”, a świat pełen był uroczych dziewczyn z sąsiedztwa, z którymi chodziło się na potańcówki. Ameryka (i uzależniony od jej popkultury świat) tęskni za sobą z czasów, zanim straciła niewinność.


I może w ramach tego mitu wspólnym wysiłkiem Stephena Kinga i Doris Day prezydenta Kennedy’ego uda się ocalić? 

środa, 7 grudnia 2011

Odeszli...





Ktoś kiedyś powiedział o Violettcie "głos ery atomowej". I to chyba prawda... Żadna polska wokalistka nie potrafi zaśpiewać tak jak ONA, Villas była niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju i z pewnością nie na szarą, komunistyczną Polskę. Moja koleżanka powiedziała wczoraj, że Violetta była "nie z tej ziemi". Sam Frank Sinatra był zachwycony jej głosem i to dzięki niemu podpisała ogromny kontrakt na koncerty w Las Vegas (kontrakt na kształt takiego, jak u Celine Dion). Podpisała też kontrakt na serial telewizyjny, ale nagle ciężko zachorowała jej matka i Villas poleciała na chwilę do Polski z tą myślą, że wróci do USA. Niestety nasze kochane władze komunistycznie już się nią zajęły, zabierając jej paszport. Szkoda mogła zrobić wielką światową karierę... Violetta Villas niedoceniona za życia w Polsce, sądzę, że przez zawiść... Może docenią ja po śmierci...



Adam Hanuszkiewicz wielki wizjoner teatru, aktor, reżyser. Pamiętam jak kiedyś przyjechał do mojego miasta i opowiadał o swojej pracy. Wszyscy słuchali go z zapartym tchem. Niesamowity i bardzo przystojny mężczyzna. Wielka strata dla polskiej kultury.
"Był poetą teatru"- powiedział Olgierd Łukaszewicz- "Nigdy nie robił teatru obojętnego.Czasami nawet może wydawało nam się, że jego wyobraźnia za bardzo galopuje i chce nas prowokować."

"Wie pan, z telewizji zwrócili się do mnie z prośbą o odpowiedź na dziesięć pytań o własnej śmierci. Dziesiąte pytanie brzmiało: "Jakie pan by chciał usłyszeć pierwsze dwa zdania na pana pogrzebie?". "Umarł Hanuszkiewicz. Będzie nudno w teatrze". Już jest, jakbym umarł.
- fragmentu wywiadu z reżyserem.

piątek, 2 grudnia 2011

Małgorzata Walewska Christmas Time - Traditional Polish Christmas Carols


Christmas Time - Traditional Polish Christmas Carol-najnowsza płyta Małgosi tym razem świąteczna dostępna jest tu: empik

Doris Day & Les Brown -" Till the End of Time" (1945)❤


Nagranie pochodzi z płyty: Doris Day & Les Brown - The Complete Works. Cała płyta jest dostępna na moim chomiku anialek36. Folder filmy, podfolder amerykańskie i dalej Doris Day, a następnie nagrania. Zapraszam:) Ps: Hasło do folderów: anialek36 
Piosenka jest przepiękna i skomponowana na bazie Poloneza-As dur Op.53 Fryderyka Chopina. Orkiestra gra wyśmienicie, DD śpiewa przepięknie, czego chcieć więcej

Klip mojego skromnego autorstwa;)

Antonio Carlos Jobim






Któż nie zna słynnego standardu "The girl from Ipanema" , czy "Samba De Uma Nota"... Jobim komponował tak niesamowitą muzykę, taką lekką i pełną słońca. Jego utwory grali i śpiewali najwięksi, by wymienić tylko: Franka Sinatrę, Doris Day, Astrud Gilberto, czy Stana Getza. Chyba każdemu kto lubi bossa-novę, czy sambę, te utwory kojarzą się z ciepłym morzem, palmą i słońcem. Ja muzykę Jobima uwielbiam, bo uwielbiam takie klimaty i jazz po prostu. Jobim komponował piękne melodie, wszystko utrzymane w delikatnych klimatach. Przy jego utworach odpływam gdzieś w marzenia... Polecam wszystkim w sam raz na zimowe mroźne wieczory.

czwartek, 1 grudnia 2011

"My Heart" amerykańskie wydanie płyty

"My Heart" Doris Day  tu można ściągnąć amerykańskie wydanie tej płyty tylko 9,99 dolarów. CD zawiera bonus w postaci utworu "Stewball". Utwór ten Doris śpiewa z synem i jest to znana amerykańska piosenka country. Piosenka pochodzi z programu z 1985: DORIS DAY'S "BEST FRIENDS" TV SERIES.


Ps: Cały dochód z płyty zasili konto Doris Day Animal Foundation!