"Czym jest muzyka? Nie wiem.
Może po prostu niebem
z nutami zamiast gwiazd.
Może mostem zaklętym,
po którym instrumenty przeprowadzają nas." Ludwik Jerzy Kern
O Małgosi to ja mogę godzinami;) Mam zresztą wszystkie jej płyty ("Farny" z autografem), oraz wszystkie nagrania, nawet te nie operowe. Uwielbiam niesamowitą płytę "Panta Rhei", gdzie głos Małgosi jest jak by tłem muzycznym, a następnie zmienia się w kolejny instrument♥ Cudowne ambientowe dźwięki rozpływają się, płyną leciutko. Cudo♥ Druga płyta z ulubionych to "Szymanowski/Wagner" zupełnie inna, zdecydowanie trudniejsza w odbiorze, kameralna, ale jak że piękna i jak mistrzowsko zaśpiewana i zagrana♥ Walewskiej towarzyszy tu Oskar Jezior - fortepian.
Mezzosopran Małgosi, doskonałość każdego dźwięku, ekspresja, muzykalność sprawiają, że zawsze mam dreszcze♥ Uważam, że to obecnie najwspanialsza, albo jedna z najwspanialszych śpiewaczek na świecie!
Ps: Przedostatni klip mojego autorstwa, a ostatni to mój upload:)
Bardzo łatwo wywnioskować z mojego bloga, jaką muzykę i jakich artystów lubię... No tak Doris Day to moja faworytka, kocham ją i wszystko, co zrobiła i robi do tej pory. To jest aktorka i wokalistka, obrończyni i czynna działaczka na rzecz praw zwierząt, kobieta z niebywałą wręcz klasą i ciepłem, pogoda ducha. Śpiewa doskonale, ma wyśmienitą technikę wokalną, a przy tym cudownie interpretuje teksty piosenek i jest niesamowicie wręcz muzykalna♥. No i aktorka z niej fantastyczna! Choć dawno wycofała się z życia publicznego, nie gra w filmach, nie bywa na salonach, nie chodzi tu nawet o to, że ma już 87 lat, po prostu zajmuje się tym, co kocha najbardziej. A najbardziej kocha zwierzęta, przyrodę, naturę, swój ogród. Mieszka w Carmel w Kalifornii, otoczona swoimi zwierzętami i pięknym ogrodem. Jest szczęśliwa i czuje się dobrze, co sobotę można ją usłyszeć w tamtejszym radio, kiedy to opowiada, co u niej słychać. Mimo, że straciła swoich bliskich, jej syn odszedł w 2004 roku, przegrał walkę z czerniakiem, miał 62 lata, to Doris nadal potrafi się uśmiechać. Kiedyś w jakimś wywiadzie dla Merv Griffinw połowielat siedemdziesiątych, chyba przy promocji swojej książki powiedziała "Jestem tylko zwykłą kobietą"... Wydaje mi się, że po prostu była zmęczona tym zepsutym światkiem Hollywood, zakłamaniem, tym całym blichtrem... Jednak we wrześniu tego roku artystka wydała album "My Heart", więcej o płycie: "My Heart"
Dla mnie Doris to wielka gwiazda, bogini i królowa kina♥
Tak Doris wygląda obecnie, na rekach trzyma jednego ze swoich pupili Duffiego. Najpiękniejszy uśmiech na świecie♥
Ktoś mógłby wywnioskować z mojego bloga, że nie lubię polskiej muzyki, bo praktycznie jej tu nie umieszczam... Owszem bardzo lubię polskie piosenki, polskich wokalistów, zespoły. Nie wspomnę już o Małgosi Walewskiej, bo bym mogła zachwycać się nią bez końca. To jest nasz najjaśniejszy skarb narodowy, nasz brylant, nasza perła.Walewska wykonuje jednak wielką sztukę, choć czasem miewa mezalianse i bierze udział w różnych przedsięwzięciach nie związanych z operą. Jednak zawsze wraca do tej muzyki, którą kocha najbardziej, czyli do muzyki klasycznej. Jest jednak wokalistka polska, która mnie swoim śpiewem wzrusza, ona śpiewała jak anioł, była skromną, wrażliwą kobietą z klasą. To niezapomniana Anna German... Niestety odeszła za wcześnie...
Są takie piosenki i takie ich wykonania, które mnie wzruszają, przy których mam dreszcze na całym ciele i ta piosenka, wykonanie do nich należą. Bo czyż może być coś piękniejszego, niż spotkanie dwóch wielkich i wybitnych artystów Franka Sinatry i Luciano Pavarottiego i zaśpiewanie przez nich nieśmiertelnego przeboju "My Way"... Co można więcej napisać... Zatopmy się w tym niewyobrażalnym pięknie, zamknijmy oczy i odpłyńmy do pięknego, lepszego świata♥
Kolejna piosenka z moim tekstem, a muzyką Moniki Załogi, która oczywiście pięknie tu śpiewa. Na pianie gra Karolina Wołyńska. Zapraszam do słuchania i komentowania.
The Andrews Sisters – grupa wokalna składająca się z trzech śpiewających sióstr: LaVerne Andrews (kontralt; ur. 6 lipca 1911 - zm. 8 maja 1967), Maxene Andrews (drugi głos; ur. 3 stycznia 1916 - zm. 21 października 1995) i Patty Andrews (głos prowadzący; ur. 16 lutego 1918). Wszystkie urodziły się w Minneapolis w Minnesocie.
Rozpoczęły karierę naśladując inne śpiewające siostry, które odniosły sukces - Boswell Sisters. Towarzyszyły różnym orkiestrom tanecznym i objeżdżały z nimi tourne śpiewając wodewil. Zostały zauważone po nagraniach i transmisjach radiowych w 1937. Śpiewały dla żołnierzy podczas drugiej wojny światowej, wspierały kombatantów, wystąpiły w kilku filmach. Podczas tego okresu zarejestrowały dużo piosenek z Bingiem Crosby. O ich popularności może świadczyć fakt, że po wojnie odkryto, iż kilka z ich nagrań było przemyconych do Niemiec pod zmienionymi etykietami pod nazwą "Hitlera Maszerujące Piosenki".
Po krótkiej przerwie po wojnie, siostry występowały w klubach Stanów Zjednoczonych i Europy. Ostatni raz pojawiły się razem w 1962 podczas The Dean Martin Show. Laverne, zachorowała na raka i umarła pięć lat później w 1967.
Po długim milczeniu, pozostałe dwie siostry powróciły do śpiewania, kiedy Bette Midler zarejestrowała cover ich piosenki "Boogie Woogie Bugle Boy". Maxine i Patti pojawiały się razem i oddzielnie przez lata 70., a Maxine nagrała solowy album w 1986. W okresie ich długiej kariery siostry sprzedały ponad 60 milionów płyt. Grupa została wprowadzona do Vocal Group Hall of Fame w 1998.
W 2005 ich piosenka "Oh Johnny, Oh Johnny, Oh!" została wykorzystana w filmie Andrew Adamsona Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i stara szafa, natomiast w 2010 roku twórcy gry Mafia II wykorzystali w tejże grze piosenki "Rum and Coca-Cola", "Boogie Woogie Bugle Boy", "Strip Polka" i inne.
Jak dla mnie jedna z najlepszych grup wokalnych minionego wieku, świetnie razem dziewczyny brzmiały, cudownie śpiewały, swingowały i jazzowały. To była muzyka, do tego orkiestra prima sort! Każdy dźwięk, fraza, pięknie zaśpiewane, zagrana, a wszystko z niesamowitym klimatem! Dziewczyny po prostu umiały śpiewać.Jak dla mnie bomba!
The Chordettes - amerykański żeński kwartet wokalny (pop tradycyjny). Grupa powstała w roku 1946 w Sheboygan, Wisconsin (USA). Pierwszy i najbardziej znany skład to: Janet Ertel (ur. 1913 - zm. 4 listopada 1988), Carol Buschmann, Dorothy Schwartz , Jinny Osborn (lub Jinny Lockard) (ur. 25 kwietnia 1928 w Seattle, Waszyngton - zm. 19 maja 2003). W 1952 Lynn Evans zastąpiła Schwartz, a w 1953 Margie Needham zastąpiła Osborn (która urodziła dziecko). W późniejszym okresie członkiem zespołu była również Nancy Overton. Największymi przebojami kwartetu były: "Mr. Sandman" z roku 1954 i "Lollipop" z roku 1958. Inne przeboje: "Zorro" (1958), "Never on Sunday" (1961), "Eddie My Love" (1956), "Born to Be With You" (1956), "Lay Down Your Arms" (1956), "Just Between You and Me" (1957). W 2001 grupa została wprowadzona do "Vocal Group Hall of Fame". "Mr. Sandman" piosenka słodziutka jak cukiereczek, bardzo mi się podoba. Szczególnie głosy wokalistek pięknie razem brzmią i tak czyściutko. Melodia, tekst urocze. Piosenka jest z 1954 roku, gdzie nie było takiej techniki, nie można było oszukać, wyczyścić niedoskonałości i nieczystości głosowych. Dla tego kocham stare piosenki, są ponadczasowe, piękne i mają niepowtarzalny klimat. Można się przenieść w czasy gdzie, żeby zostać wokalistą, trzeba było umieć śpiewać, znać nuty, no i grać na jakimś instrumencie, jeśli nie super, to przynajmniej znać podstawy. A teraz nie trzeba umieć nic, by być piosenkarzem, nagrywać płyty, teledyski i zarabiać miliony. Przecież wiadomo, że dobry realizator dźwięku, wszystko, co złe wyczyści i będzie przebój.